Zestawienie zaczyna broń miotana, o której każdy z pewnością słyszał. Jednak nie każdy zapewne wie, że pierwszy raz użyli jej Finowie walczący z najeżdżającą ich w 1939 roku Armią Czerwoną. Idea szybko rozprzestrzeniła się po świecie i używano koktajli Mołotowa między innymi podczas Powstania Warszawskiego.
Mua podejrzewa, że Osoby się boją, że broń sama, raz do roku strzela :D. W sumie z włoskim hifem, to nie wiadomo :P. Zakupu PACana współczuję, front wygląda jak odlew, do tego widać poprawki z ręki, to się w głowie nie mieści. Idea pływającej lufy została zabita.
224 dzień roku 32 tydzień roku 12.08.2023. Brzask: 03:33. Wschód słońca: 04:14. Zachód słońca: 19:07 Każda broń palna raz do roku strzela sama.
Ostatnia wizyta: 5 wrz 2023, o 20:50: Teraz jest 5 wrz 2023, o 20:50: Strona główna forum » Znaleziska i ich restauracja » Uzbrojenie. Strefa czasowa: UTC [ DST]
Broń kalibru 300 Winchester Magnum znalazła się na uzbrojeniu snajperów i jest przydatna wszędzie tam, gdzie nie wystarczy standardowy 308 Winchester. Z pomocą słynnej „trzechsetki” strzela się skutecznie nawet na dystansie powyżej 1000 metrów. Bardzo wysoką reputacją wśród myśliwych i snajperów cieszy się 3.38 Lapua Magnum.
Tłumaczenia w kontekście hasła "broń strzela 9mm pociskami" z polskiego na angielski od Reverso Context: Tylko twoja broń strzela 9mm pociskami.
No nic, dzwonimy na policję i schodzimy. Zarzucam szlafrok, otwieram szafę na broń, biorę strzelbę i ładuję kilka naboi (broń nie była przeładowana, nie mogła wystrzelić bez wprowadzenia naboju do zamka, nie było ryzyka żadnego "broń raz do roku strzela sama", miałem prawo użyć broni w tej sposób).
Pardini SP New, 3. Walther GSP Expert, 4. Feinwerkbau AW 93. 5. Benelli MP 90S World Cup. Ponieważ jestem z Zielonej Góry, a przedstawicielem Morini jest sklep Strzelec z Zielonej Góry, więc naturalnie popędziłem tam natychmiast sprawdzić (i zakupić) Moriniego. Przy bliższym obejrzeniu pistolet wydaje się nieźle i dokładnie wykonany.
Walkiria 2012-03-19 19:40:18. zajrzyj do Ustawy o Broni i Amunicji z 1999 ze zm., tam jest wszystko opisane, występujesz do Komendanta Wojewódzkiego Policji wg miejsca zamieszkaniamusisz określic cel rodzaj i ilość broni na którą chcesz miec zezwolenie np na bron gładkolufową i na sztucera (najlepiej wystąpic o kilka sztuk broni będziesz juz miał na przyszlosc całą procedurę z
Strona główna Broń Broń palna po 1886 roku; Pozwolenia na bron? Broń współczesna. Moderator: Moderatorzy. Posty: 467 Strona 20 z 32. Przejdź do strony:
qD2cVG5. Podobno każda broń raz do roku sama strzela. To banalne powiedzonko przypomina o jednej ważnej rzeczy – gdy chodzi o broń palną, nigdy dość dbałości o bezpieczeństwo. Z myślą o każdym użytkowniku broni palnej, w tym o osobach, które korzystają ze strzelnicy, by postrzelać rekreacyjnie pod okiem instruktora, wymyślono skrót BLOS, który opisuje najważniejsze zasady bezpiecznego posługiwania się bronią. Co kryje się pod poszczególnymi literami tego skrótu? B oznacza broń. W myśl zasady, że sama wypala raz do roku, należy traktować ją zawsze tak, jakby była naładowana. Co to oznacza? Przede wszystkim podczas transportu broń powinna znajdować się w kaburze lub odpowiednim futerale. Na strzelnicy broń należy wyjmować dopiero na stanowisku strzeleckim. Zabronione jest wyjmowanie roni, np. by ją komuś pokazać. Z tego samego powodu nie wolno też celować w inną osobę, zwierzę czy obiekt. Jeśli masz ochotę na tego typu zabawy, wybierz się na paintball a nie na strzelnicę. Ważną zasadą bezpieczeństwa jest też niezaglądanie do lufy, nie wolno też do niej wkładać palca czy żadnych przedmiotów. L, czyli lufa. W każdym momencie Twojego przebywania na strzelnicy musi być skierowana w bezpieczne miejsce. Dotyczy to nie tylko oddawania strzałów, ale też np. broni leżącej na stoliku, czy poddawanej czyszczeniu. Bezpiecznym miejscem jest tarcza strzelnicza, kulochwyt oraz punkt wskazany jako bezpieczny przez instruktora prowadzącego strzelanie. O jak otoczenie. Każda osoba strzelająca jest zobowiązana do bacznego obserwowania otoczenia. Oczywiście należy słuchać instruktora i to on powinien gwarantować, że strzał po wydaniu komendy jest bezpieczny, ale rzeczywistość bywa zaskakująca. Zawsze może wydarzyć się coś nieoczekiwanego. Warto więc pamiętać o zasadzie, że lepiej nie oddać strzału mimo bezpiecznych warunków, niż oddać strzał, który bezpieczny nie jest. Warto też pamiętać, że instruktor też jest tylko człowiekiem i może czegoś nie dostrzec. Dlatego jeśli tylko widzisz coś nietypowego i budzącego niepokój, czy to w zachowaniu innego użytkownika strzelnicy czy w warunkach zewnętrznych, koniecznie poinformuj instruktora. S czyli spust. Warto pamiętać, że od położenia palca na języku spustowym do oddania strzału jest bardzo blisko. Dlatego nie wolno umieszczać tam palca, jeśli nie chcemy strzelać. W praktyce osobom początkującym zaleca się stosowanie zasady pięciu sekund – przez taki czas palec powinien być umieszczony na języku spustowym. Oznacza to dwie sekundy przed strzałem, sekundę w czasie strzału i dwie sekundy po strzale. Ważne jest też, by tak trzymać palec, żeby nie doszło do przypadkowego ześlizgnięcia się go na język spustowy, bo to jedna z przyczyn wypadków na strzelnicach. O czym jeszcze trzeba pamiętać? Najważniejszą osobą na strzelnicy jest instruktor prowadzący strzelanie. Przez cały czas pobytu na terenie obiektu należy bezwzględnie podporządkowywać się jego poleceniom. To instruktor decyduje o rozpoczęciu strzelania i o jego zakończeniu. Jeśli wyda komendę „stop”, należy zaprzestać strzelania. Do instruktora należy też zwracać się ze wszelkimi wątpliwościami i pytaniami. Ważne, by dokładnie rozumieć każde polecenie i dokładnie wiedzieć, co należy w danej sytuacji robić. Należy mu też zgłaszać wszelkie nietypowe lub podejrzane sytuacja. Obowiązuje zasada: na strzelnicy zawsze lepsza jest nadmierna ostrożność od niedostatecznej ostrożności.
Tekst opublikowany w OMZ “Ochroniarz” Nr 26 (grudzień 2001 – styczeń 2002). Wykuł się w trakcie licznych zderzeń organizmu z betonem, zarówno mundurowym, jak i cywilnym. Miało to ewidentny wpływ na jego sarkastyczną formę. Niektóre aspekty przez 10 minionych lat były już dosyć szeroko powtarzane lub dyskutowane i przez to mogą się Czytelinkom wydawać znajome. Warto jednak zauważyć, że w tamtym czasie to ujęcie tematu bezpieczeństwa było nowatorskie. Tekst jest w takim brzmieniu, w jakim go wysłałem do redakcji. Chcę zasygnalizować istnienie pewnego problemu wiążącego się z bezpieczeństwem i skutecznością szkolenia pracowników ochrony i funkcjonariuszy służb mundurowych, a także posiadaczy broni do celów ochrony osobistej. Mianowicie w rozmowach na temat strzelectwa i pracy z bronią bojową niejednokrotnie można się zetknąć z obiegowymi opiniami odnoszącymi się czy to do samej broni czy też do procedur posługiwania się nią. Twierdzenia te wygłaszają zarówno osoby, po których można by się spodziewać znawstwa tematu, jak i kompletni laicy. Niektóre z tych stwierdzeń weszły już do potocznego obiegu nieomal na prawach przysłów. Niestety, profesjonalne strzelectwo nie ma do nich tyle szczęścia co np. brydż, gdzie zabawne i celne powiedzonka trafnie oddają pewne zawiłości gry. Świat strzelectwa jawi się raczej jako strefa mroku, opanowana przez nieuctwo i strach, a jego sztandarowe powiedzonka noszą bardziej piętno przesądu niż zdrowego podejścia. Poniżej kilka przykładów: „Raz do roku każda broń sama strzela.” – to zdanie słyszał chyba każdy, nie do każdego jednak dociera jego oczywista niedorzeczność. Równie dobrze można zacząć wierzyć w kije samobije i tysiąc innych bajek. Osoby, które coś takiego pozwoliły sobie wbić do głowy, zdają się traktować broń jak nieokiełznany żywioł, mogący w każdej chwili wyrwać się spod kontroli i spowodować tragedię. Tymczasem rzeczywistymi przyczynami wypadków z bronią są brak znajomości budowy i zrozumienia zasad działania broni, lekceważenie jej stanu technicznego, nieumiejętna obsługa, rutyna i bezmyślność, w tym działanie pod wpływem środków odurzających. Widać z tego, że w układzie człowiek – broń, to nie maszyna jest źródłem zagrożenia, ale jej operator. Broń nie wystrzeli w sposób niekontrolowany, o ile człowiek nie popełni błędu. Nie wolno jej traktować jak magicznego przedmiotu. Należy nad bronią panować – z uwagą, ale bez bojaźni. Jest to narzędzie pracy na pewno bezpieczniejsze niż np. samochód, o czym łatwo można się przekonać poznając codzienne wiadomości. „Nigdy nie kieruj broni do człowieka.” – W takim razie po co w ogóle ją nosić? Ta zasada może wspaniale się sprawdza w kręgach sportowo – myśliwskich, ale broń służbowa w razie potrzeby musi być użyta właśnie przeciwko człowiekowi. Dlatego lepiej zawczasu oswajać się z tą myślą i w odpowiedni sposób przygotowywać do tego. Zwiększy to skuteczność i bezpieczeństwo samego ochroniarza czy funkcjonariusza, bezpieczeństwo osób postronnych oraz, paradoksalnie, bezpieczeństwo osoby, której zagrożono użyciem broni. „Broń noś bez wprowadzonego naboju do komory nabojowej i zabezpieczoną.” – To są kpiny ze zdrowego rozsądku i ewidentny brak zrozumienia do czego służy bezpiecznik. Chyba każdy się zgodzi, że już sam fakt nie przeładowania broni uniemożliwia oddanie strzału, więc po co zabezpieczać? Konieczność odbezpieczenia broni przed oddaniem strzału to dodatkowa czynność, o której strzelający nie raz zapominają w stresie i nie są w stanie oddać strzału. Wielokrotnie można to zaobserwować nawet w cieplarnianych warunkach na strzelnicy. Nawet nie trzeba się domyślać jak ogłupiany w ten sposób pracownik będzie się zachowywał w sytuacji ekstremalnej w rzeczywistości, są na to tragiczne przykłady. Poza tym nowoczesne pistolety są konstruowane właśnie z myślą, żeby bezpiecznie je nosić przeładowane i nie posiadają bezpieczników nastawnych. To samo można przecież powiedzieć też o rewolwerach, wciąż niestety dosyć rozpowszechnionych jako broń służbowa. Omawiana „zasada” to ulubiona szykana pewnego typu kontrolerów, nie mająca żadnego umocowania prawnego. Wbrew panującemu przekonaniu odpowiednia instrukcja policyjna wcale nie narzuca funkcjonariuszom takiego obowiązku, pozostawiając im swobodę oceny sytuacji. Z kolei przepisy dotyczące pracowników ochrony w ogóle nie odnoszą się do tej kwestii. O tym w jakim stanie załadowania przenosić broń powinny decydować względy taktyczne, odebrany system wyszkolenia i konstrukcja samej broni. „Używając broni należy strzelać w nogi. ” – To zdanie brzmiałoby jak żart, gdyby nie fakt, że jest traktowane całkowicie serio prawdopodobnie przez większość użytkowników broni służbowej. Zdarza się też słyszeć, że chodzi o strzały w nogi poniżej kolan. Wiele osób sądzi, że takie są przepisy i co gorsza, wiele tak próbuje strzelać. Tymczasem przepisy dotyczące użycia broni na żadnym poziomie regulacji prawnych, od ustaw po instrukcje, nie mówią w jakie części ciała należy strzelać. W ustawach różnych służb zawarty jest ogólny nakaz dążenia do wyrządzenia jak najmniejszej szkody i zakaz dążenia do zabicia. A co np. jest mniejszą szkodą, mieć przestrzeloną dłoń czy kolano? Albo jak omawiane stwierdzenie ma się do faktu, że osoba ciężko ranna w żołądek ma jeszcze jakiś cień szansy doczekania pomocy i przeżycia, a np. trafiona w tętnicę udową żadnych szans? Przyjmowanie za dobrą monetę poglądów takich jak opisywany prowadzi do niwelowania samemu sobie możliwości działania wynikających z faktu posiadania broni. Nie jest łatwo trafić będącego w ruchu przeciwnika w tułów, a co mówić jeśli ktoś się uprze strzelać mu w nogi. „Oddawać strzał ostrzegawczy w górę.” – Problem strzału ostrzegawczego wymaga odrębnego potraktowania ze względu na to, że taka procedura akurat jest przewidziana w przepisach. Przytoczone stwierdzenie jest łagodzone znanym tu i ówdzie, prawidłowym ogólniejszym zaleceniem kierowania strzału ostrzegawczego w bezpieczne miejsce. Widziałem kilka strzałów ostrzegawczych w górę oddawanych podczas działań pośród wieżowców i uważam, że w dynamicznie zmieniającej się sytuacji to też jest umiejętność, której trzeba się uczyć. I tu dochodzimy do sedna problemu. Ile osób miało możliwość przetrenować strzał ostrzegawczy i wszystkie wezwania i zachowania obowiązujące przed użyciem broni? Na większości strzelnic strzały w górę, w ziemię, w boczny kulochwyt są wprost zakazane regulaminem obiektu jako stwarzające zagrożenie dla bezpieczeństwa. Nie ma co nawet wspominać o ćwiczeniach z partnerem. Programy szkolenia strzeleckiego żadnej ze służb nie przewidują w ogóle ćwiczenia tej według prawa najistotniejszej procedury związanej z użyciem broni palnej. Za to każde postępowanie badające zdarzenia z użyciem broni palnej lub z czynnościami przed jej użyciem (do nich należy strzał ostrzegawczy) sprawdza, czy tryb działania był zgodny z przepisami. A ja pytam: jakim prawem jest wymagane to zachowanie od ludzi nie przeszkolonych? A może nie ćwiczy się tego, bo i tak wiadomo, że w rzeczywistości ten teatrzyk jest niebezpieczny i niewykonalny? „Z bronią nie ma żartów” – co racja, to racja! Jeśliby powyższe twierdzenia były traktowane tylko jako pewne skróty myślowe, można by je pominąć milczeniem. Niestety, są one jednak bezkrytycznie powtarzane w kręgach osób, dla których broń jest narzędziem pracy, i bezmyślnie stosowane. Prowadzi to do szeregu nieporozumień i zahamowań, uniemożliwiając osiągnięcie istotnych postępów w podnoszeniu poziomu wyszkolenia. Dlatego też nieco być może odmienne niż gdzie indziej przedstawienie w tej publikacji problemu bezpieczeństwa i niektórych zachowań w pracy z bronią. Ma to na celu uświadomienie pewnych nie zawsze zauważalnych przeszkód na drodze do podniesienia poziomu tej pracy. Najpewniejszą gwarancją bezpieczeństwa i skuteczności jest obycie z bronią i rozsądek
Uzyskanie pozwolenia na broń to w Polsce droga przez mękę. Trudno je uzyskać, łatwo stracić. Polska to nie Ameryka - takim argumentem posługują się przeciwnicy dozbrajania Polaków. Zwolennicy twierdzą, że bez pozwolenia można kupić watrówki i nic złego się z tego powodu nie statystyk Polacy posiadają pół miliona sztuk broni .Pozwoleń na posiadanie broni jest nieco ponad 300 tysięcy. Tylko w samym Kędzierzynie-Koźlu szacunkowo jest około sztuk broni palnej. Najtrudniej uzyskać pozwolenie na broń do ochrony osobistej i sportowej - twierdzi instruktor strzelectwa Mirosław Zając z klubu "Cel". W wypadku broni sportowej trzeba spełnić kilka kryteriów i wydać kilkaset złotych. Kandydat musi należeć do klubu strzeleckiego, uczęszczać na zawody, zdać egzaminy na patent i licencję strzelecką. Dopiero wtedy może składać wniosek o wydanie pozwolenia i załączyć do niego badania psychologiczne, psychiatryczne i lekarskie. Spełnienie wszystkich wymogów nie gwarantuje jednak, że uzyska się upragnione W naszym województwie nie jest jeszcze najgorzej, ale znam przypadek z Katowic, gdzie koledze odmówiono pozwolenia, bo "strzela z broni klubowej" - mówi instruktor. Postępowanie jest podobne, jeśli chodzi o uzyskanie pozwolenia na broń myśliwską. Ustawa określa, że pozwolenie na posiadanie broni jest wycofane w wypadku popełnienia przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub mieniu. Praktyka pokazuje, że także w kilku innych przypadkach. Do jednych z nich zalicza się jazdę w stanie wskazującym na spożycie alkoholu. Nie jest w tym momencie istotne, czy delikwent posiadał przy sobie broń, czy W naszym kole dotychczas złapano dwóch myśliwych w czasie jazdy po pijanemu. W obu wypadkach toczą się postępowania o odebranie im pozwolenia na broń. Mimo że wtedy nie posiadali jej przy sobie - mówi Marian Wojciechowski, wójt Reńskiej Wsi i prezes koła łowieckiego "Ponowa".Pozwolenia można także stracić w wypadku lat temu trzymali pół roku w depozycie moją broń, bo na policję przeszedł donos, że niewłaściwie ją przechowywałem. Podejrzewam, że to sprawka mojego sąsiada - mówi Andrzej, instruktor strzelectwa z Raciborza. Myślę, że nasze społeczeństwo dorosło do posiadania broni. Przecież broń czarnoprochową i wiatrówki można nabyć bez pozwolenia - twierdzi Zając. Wedle statystyk KGP, w 2007 r. było ogółem 631 przestępstw z użyciem broni (w tym 54 zabójstwa). - Pokutuje u nas przeświadczenie, że raz do roku broń sama strzela, co jest totalną bzdurą. To tak jakby mówić, że samochód raz do roku sam rozjeżdża przechodnia. Najgorzej, że takie opinie najczęściej wydają policjanci, którzy są uważani za najgorszych strzelców - uważa Andrzej z Raciborza. - Nie bójmy się broni. Sama nie strzela.