Na osobne zdanie zasługuje rola wielkiej Haris Aleksiju, która wcieliła się w rolę babci głównej bohaterki. Co za wspaniała postać! Dobrze się stało, że Aleksiju zaangażowano do tego serialu: jest jego wielkim, nie do oceny, jak wielkim, walorem, a nadto cieszy, że wciąż jest obecna wśród nas. Kilka lat temu ta znakomita Filmy o rozbitkach? 2015-02-26 22:05:11 Polecacie jakieś fajne filmy o bezludnej wyspie, rozbitkach ? 2016-03-13 18:09:36 Znacie jakieś ksiązki przygodowe o rozbitkach na (bezludnej) wyspie ? 2011-07-25 13:09:09 Maestro na wyspie (Maestro) - 2022. Serial (GR) premiera: 13.10.2022. Maestro na wyspie jest greckim serialem dramatycznym, którego twórcą jest Christopher Papakaliatis (Rozdzielne światy). Jego akcja toczy się na malowniczej wyspie, na którą przybywa pewien muzyk. Zamierza on zorganizować tam festiwal muzyczny. czytaj więcej. Para emerytów wyjeżdża na rejs po Tajlandii. Kiedy wreszcie marzenia się urzeczywistniają, dochodzi do tragedii, a noc w raju zamienia się w przerażający koszmar. Odcinek 5 Zawiadowca wraz z Kubą, Edkiem i Gabrysiem wyrusza przez morze na Wyspę Mgieł by znależć Tomka. Tymczasem Piotruś wraz z Węchem wjeżdża do podwodego tunelu i znajduje w nim uwięzionego Tomka oraz mieszkańców wyspy Mgieł. Dwie lokomotywy szybko usuwają przeszkodę, a następnie zabierają Tomka, Szasta, Prasta i Ferdynanda do Tłumaczenia w kontekście hasła "on a mysterious" z angielskiego na polski od Reverso Context: We are on a mysterious island with armed men and traps Kto był w Grecji albo na wyspie Rodos? 2011-07-03 14:27:47; Pomożecie mi? Był ktoś na greckiej wyspie Rodos? Jakie pozdrowienia wysłać na kartkach? 2011-08-14 11:44:59; Znacie jakiś filmy na opuszczonej wyspie? 2014-09-21 20:58:45; Znacie film o rozbitkach na wyspie? 2016-08-13 22:01:01; Jak jest na rodos? 2011-07-17 18:21:02 Angielski: Ashley Buettcher (pilotażowy), Oona Laurence (serial) Polski: Aleksandra Radwan. Jeżynka jest jednym z dwóch głównych bohaterów serialu Obóz na wyspie wraz z jego najlepszym przyjacielem. Oskarem. Debiutowała w niezależnym filmie The Event jako inkarnacja. Później po raz pierwszy oficjalnie pojawia się w odcinku pilotażowym. Scooby Doo na Wyspie Zombie gdzie oglądać online ★ Film 1998 ★ Vodflix ★ Twoje ulubione filmy i seriale Po 3 dniach dopłyną z trudem do lądu. Znalazła go tam Nauzykaa i dała mu ubranie. Potem trochę go podwiozła, a dalej zaopiekowała się nim Atena pod postacią małej dziewczynki. Powiedziała mu, że jest na wyspie Scherii, wyspie Feaków. Poprosił w mieście o pomoc Aret, która mu ją dała. GVNe. Czy oglądając kolorowe świąteczne wystawy, „Mikołajów” w czerwonych kubraczkach witających nas nieomal na każdym rogu i w każdym sklepie, zastanawiamy się w ogóle, jak ważny czas, poprzedzający Święta Bożego Narodzenia, przeżywamy w Kościele? Czy trwający właśnie adwent ma dla nas jeszcze jakiekolwiek znaczenie? Wyjątkowy to czas dla chrześcijan. Nie można mówić o pełnym, świadomym, chrześcijańskim przeżywaniu Świąt Bożego Narodzenia bez pełnego, świadomego i po chrześcijańsku przeżywanego adwentu. Dla starożytnych Rzymian pochodzące z języka łacińskiego słowo „adventus” (dosłownie – „przyjście”) oznaczało oficjalny przyjazd cezara. Dzisiaj terminem tym określa się radosny czas przygotowania do Narodzenia Pańskiego, w którym wspomina się pierwsze przyjście Jezusa i jednocześnie oczekuje się ponownego Jego przyjścia na ziemię. Jest to zatem bardzo ważny czas skupiający naszą uwagę wokół fundamentalnej tajemnicy wcielenia Syna Bożego. Nie powinno wtedy zabraknąć naszej osobistej refleksji, modlitewnego skupienia i rewizji własnego, niedoskonałego przecież, życia. Możemy na to poświęcić cztery kolejne tygodnie adwentowe, które rozpoczyna pierwsza niedziela po uroczystości Jezusa Chrystusa – Króla Wszechświata, będąca jednocześnie pierwszą niedzielą roku liturgicznego. Pierwsze ślady obchodzenia adwentu spotykamy już w IV w., między innymi w liturgii galijskiej i hiszpańskiej. Dzisiaj w adwentowym oczekiwaniu towarzyszą nam znaki i symbole dobrze nam znane, chociażby z kultywowanej tradycji rodzinnej. Jakie znaczenie ma każdy z tych znaków, jakie treści należy łączyć z poszczególnymi symbolami adwentowymi? Oto krótkie przypomnienie. Roraty To odprawiana każdego powszedniego dnia przed świtem Msza święta ku czci Najświętszej Maryi Panny. Rozpoczyna się od słów pieśni na wejście: „Rorate caeli desuper” – „Spuśćcie rosę niebiosa”. Zbawiciel, którego narodzin oczekujemy, został porównany do rosy. Roraty stały się powszechnie znane w Polsce w XVI w., natomiast pierwszych śladów ich sprawowania należy szukać w wieku XII. W czasie Mszy świętej roratniej przy ołtarzu pali się dodatkowa ozdobna świeca. Świeca roratnia Ozdobiona białą lub niebieską wstążką, symbolizuje Najświętszą Maryję Pannę, Matkę Zbawiciela. Wieniec adwentowy Zwyczaj zielonego wieńca, na którym umieszcza się 4 świece, przywędrował do Polski z Niemiec ponad 160 lat temu. W kościele znajduje się on przy samym ołtarzu, w niektórych domach gromadzi się wokół niego na wspólnej modlitwie cała rodzina. W kolejne niedziele adwentu zapala się kolejne umieszczone na nim świece. Symbolika wieńca jest bardzo wymowna – światło, zieleń i krąg oznaczają pełną nadziei wspólnotę, która w miłości i radości oczekuje przyjścia Zbawiciela. W Wigilię Bożego Narodzenia palą się wszystkie świece, a cała wspólnota Kościoła, także rodziny w swoich domach, cieszą się z narodzin Jezusa, który jest Światłością świata. Ciemność Podobnie jak wieniec i świeca, także witające nas już od progu ciemności mają swą wymowną symbolikę. Msza święta roratnia rozpoczyna się przy zgaszonych światłach, świece lampionów stopniowo rozświetlają panujące ciemności. Wraz z radosnym śpiewem „Gloria”, świątynia rozbłyska światłem wszystkich kościelnych lamp. Celowo wyeksponowane w kościele ciemności mają przypominać nam, że dopiero wcielenie Syna Bożego – „Światłości świata”, rozproszyło ciemności grzechu, w jakie uwikłał człowieka układ z szatanem. Niepokalana Zanim jeszcze zabrzmi bożonarodzeniowe „Gloria”, trwający w radosnym adwentowym oczekiwaniu Kościół w sposób szczególny 8 grudnia zwróci swe spojrzenie ku Maryi. Tego bowiem dnia przypada Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. „Niepokalana” – bo tak często określa się Maryję – znaczy tyle, co wolna od grzechu pierworodnego. Maryja, Matka Syna Bożego, od pierwszej chwili swojego istnienia nie miała grzechu pierworodnego. Jak to możliwe? Kościół tłumaczy, iż jest niemożliwością, aby Syn Boży obrał sobie za „mieszkanie” Tę, która była poddana szatanowi. W trzecim rozdziale Księgi Rodzaju czytamy, że „Niewiasta zetrze głowę węża” – szatana. Maryja nie mogłaby tego uczynić, gdyby znajdowała się pod jego wpływem. Ufność rozbitków Wymowną ilustrację ukazującą głęboki sens oczekiwania przedstawia pewne angielskie opowiadanie. Czytamy w nim o uwięzionych na małej wyspie rozbitkach, którzy z nadzieją każdego dnia wyczekiwali swojego kapitana. Wyruszył on po pomoc, a oni przez cały czas oczekiwania wierzyli, że powróci, aby ich uratować. W każdej chwili byli gotowi opuścić wyspę. Pełna wiary i nadziei postawa gotowości, zaufania kapitanowi spowodowała, że po wielu miesiącach oczekiwania w ekstremalnie trudnych warunkach, pomoc nadeszła. A przecież ta historia mogłaby skończyć się zupełnie inaczej, gdyby rozbitkowie choć na chwilę zwątpili w sens oczekiwania. Nam także, niczym rozbitkom na wyspie, nigdy nie wolno zwątpić w sens chrześcijańskiego adwentowego oczekiwania, którego ukoronowaniem jest narodzenie Kapitana naszego życia – Jezusa Chrystusa. „Zatrzymaj się, to przemijanie ma sens… ma sens… ma sens…!” – czytamy w pierwszej części „Tryptyku Rzymskiego” Jana Pawła II. Może warto byłoby, tylko na czas adwentu, zmodyfikować odrobinę słowa Autora i powtarzać sobie i innym: „Zatrzymaj się, to OCZEKIWANIE ma sens… ma sens… ma sens!”. Wszystko zaczęło się 22 września 2004 roku o czasu centralnego, kiedy to amerykańska telewizja ABC wyemitowała pilotażowy odcinek nowego serialu "Zagubieni". Zgromadził on przed telewizorami ponad 18 milionów widzów, zapewniając serii najlepsze otwarcie w ABC od czterech lat, a z upływem czasu - największą widownię dekady. Sukces frekwencyjny przełożył się również na sukces branżowy. Pierwsza seria "Zagubionych" otrzymała nagrodę Emmy oraz Złoty Glob dla najlepszego serialu dramatycznego. Twórca scenariusza Abrams uhonorowany został nagrodą Gildii Amerykańskich Scenarzystów, członkowie obsady otrzymali zaś wyróżnienie Gildii Aktorów. W 2006 roku firma Informa Telecoms and Media przeprowadziła w dwudziestu krajach ankietę, w której "Zagubieni" uznani zostali drugim najpopularniejszym programem telewizyjnym na świecie, przegrywając z serialem "CSI: Crime Scene Investigation". Amerykańskie dzienniki publikowały artykuły o serialu za każdym razem, kiedy w "Zagubionych" nastąpił dramatyczny zwrot akcji, np. śmierć któregoś z rozbitków. Ameryka - a za nią cały świat - oszalała na punkcie "Lost". Bohaterowie serialu "Zagubieni" Serial Abramsa oraz "Gotowe na wszystko" miały być kołem ratunkowym dla tracącej popularność stacji ABC, która w produkcję pilotażowego odcinka "Zagubionych" zainwestowała rekordową sumę ponad dziesięciu milionów dolarów, największą w historii tej stacji. Plan filmowy znajdował się na Hawajach na wyspie Oahu, której dziewicza przyroda zagrała w "Godzili" i "Parku Jurajskim". Ogromny samolot Lockheed L-1011 został przetransportowany ze Stanów, pocięty na kawałki i rozrzucony na hawajskiej plaży w zastępstwie Boeinga 777 linii Oceanic, którym lecieli pechowi pasażerowie lotu 815 z Sydney do Los Angeles. Ryzyko finansowe stacji było ogromne i dopiero po dobrych wynikach oglądalności czterech pierwszych odcinków szefowie ABC podjęli decyzję o realizowaniu dalszych dwudziestu, składających się łącznie na pierwszą serię "Zagubionych". Obawy kierownictwa stacji, czy seria cieszyć się będzie popularnością były całkowicie uzasadnione. Cóż ciekawego może być w serialu opowiadającym o grupce rozbitków, którzy próbują przetrwać na bezludnej wyspie? Motyw ten wielokrotnie przewinął się przez telewizyjne ekrany w postaci rozmaitych wariacji na temat Robinsona Crusoe, czy powieści "Władca much". Nie tak dawno temu wątek rozbitków, którzy muszą poradzić sobie na bezludnej wyspie gościł na telewizyjnych ekranach jako reality show "Survivor", czy polska "Wyprawa Robinson". Szefom ABC wydawało się, iż na temat rozbitków pokazano tak wiele różnych programów, iż kolejny może nie wnieść niczego nowego do tematu. Na szczęście ich obawy były bezpodstawne. "Zagubieni" to obok "24 godzin" i "Gotowych na wszystko" przedstawiciel seriali nowej ery, które odmieniły oblicze telewizyjnej rozrywki. Dzięki nowemu ujęciu serialowej materii widzowie otrzymali fascynujące i trzymające w napięciu widowisko na najwyższym poziomie. Prekursorem tego nurtu był na początku lat 90. David Lynch, który serialem "Miasteczko Twin Peaks" wprowadził postmodernizm na telewizyjne ekrany. Zamiast rozwiązywać zagadki, Lynch mnożył je plącząc tropy i wprowadzając kolejnych bohaterów. Dzięki temu przez Amerykę przetoczyła się narodowa dyskusja kto zabił Laurę Palmer. Obecnie globalną wioską wstrząsają coraz to nowe hipotezy: czym jest wyspa - czyśćcem, wirtualną rzeczywistością gry, czy może projektem badawczym? Do czego służy bunkier? Kim są Inni? To tylko niektóre pytania dręczące zdeklarowanych fanów "Zagubionych", którzy zdążyli już stworzyć własne społeczności takie jak "Lostaways" czy "Losties" o nazwach wywodzących się z amerykańskiego tytułu serialu - "Lost". "Zagubieni" to serial rekordowy nie tylko na poziomie finansowym, czy frekwencyjnym. Rekordowa jest również ilość bohaterów. W pilotowym odcinku było 26 głównych postaci. Zazwyczaj w tego typu produkcjach są dwie lub trzy. Producenci chcieli aby na początku bohaterów było jak najwięcej, aby później wyeliminować tych, których widzowie nie zaakceptują. Okazało się, iż zaakceptowali wszystkich. Liczba bohaterów nie jest stała. Żadna z głównych postaci nie może się czuć bezpiecznie, każdy może nagle zginąć, jak np. Boone. Pierwszy sezon liczył w sumie 14 bohaterów, jednak w drugiej i trzeciej serii twórcy zapowiadają liczne roszady personalne. Z powodu tak dużej liczby głównych postaci fabuła "Zagubionych" obfituje w rekordową ilość wątków. Każdy z bohaterów kryje tajemnice związane z życiem przed katastrofą, po wypadku rozbitkowie zaczynają tworzyć nową społeczność, w której zawiązują się nowe relacje międzyludzkie, będące kanwą nowych wątków. Foto: Onet Bohaterowie serialu "Zagubieni" Owa wielość wątków powoduje iż serial "Zagubieni" łączy w sobie wiele gatunków filmowych i telewizyjnych. Na pierwszy rzut oka jest to dreszczowiec połączony z filmem przygodowym, lecz występują w nim również motywy zaczerpnięte z filmu kryminalnego, horroru, melodramatu, fantasy, science-fiction, opery mydlanej czy komedii romantycznej. Dzięki tak szerokiemu repertuarowi wątków każdy znajdzie tu coś dla siebie i nie będzie się nudził czekając na swój ulubiony element czy też postać w serialu. Sukces "Zagubionych" opiera się również na obsadzie. Bohaterowie reprezentują różne grupy wiekowe, etniczne oraz narodowościowe. Dominują jednak młodzi i atrakcyjni aktorzy, którzy zdążyli już zdobyć rzesze wiernych fanów. Największą popularnością cieszy się przystojny oszust Sawyer z którym o względy widzów konkuruje szlachetny do znudzenia doktor Jack. Wielbiciele kobiecej urody mają do wyboru dwie blondynki - Shannon oraz ciężarną Claire, lub też niebywale atrakcyjną brunetkę Kate. Zwolennicy rysów blisko- i dalekowschodnich zachwycać się mogą koreańską parą Jin i Sun oraz Irakijczykiem Sayidem. Fanów hobbitów przed ekran przyciągnie aktor Dominic Monaghan - Merry z "Władcy Pierścieni", który gra tutaj uzależnionego od heroiny, brytyjskiego ex-gwiazdora rocka Charliego. Dla zachowania politycznej poprawności pojawia się też Hurley - olbrzymi grubas o złotym sercu, łysy pięćdziesięciolatek John Locke oraz czarnoskóry Michael i jego syn Walt. Tak liczna obsada zawyża znacznie koszty produkcji serialu, ale oferuje również niezliczone kombinacje fabularne, dzięki którym widownia "Zagubionych" nigdy nie będzie się nudzić. Na wyspie nie istnieją bowiem żadne prawa, nic więc nie ogranicza funkcjonujących na granicy wyczerpania nerwowego rozbitków. W grupce bohaterów zawiązują się przyjaźnie i rodzą konflikty. Głównym antagonistą wszystkich bohaterów jest jednak wyspa, która nie tylko skrywa liczna niebezpieczeństwa i zagadki ale również wyzwala w każdym z rozbitków mroczną stronę, która prawdopodobnie zagraża im bardziej niż dzika przyroda. Zgromadzonych przed ekranami widzów paraliżuje jednak lęk przed nieznanym. Wyspa filmowana jest fragmentarycznie, nigdy nie jest pokazana w całości, np. z lotu ptaka. Dzięki temu można w nieskończoność trzymać widownię w niepewności i mnożyć kolejne niespodzianki co jeszcze sie na niej znajduje. A może to wcale nie jest wyspa? Różnorodni bohaterowie zapewniają równie różnorodną tematykę jaką podejmuje serial "Zagubieni". Nie jest to tylko film o zbierających owoce rozbitkach, ale też uniwersalna opowieść o ludziach na początku XXI wieku, ich obawach i nadziejach, problemach jakie ich dręczą. Pod tym względem najciekawszą postacią jest (jak do tej pory) Sayid - żołnierz irackiej Gwardii Republikańskiej, dzięki któremu pojawia się niezwykle aktualny wątek wojny na Bliskim Wschodzie widzianej oczami tej drugiej strony, oraz problem arabskiego terroryzmu. Oglądając w retrospekcjach losy małżeństwa Jina i Sun patrzymy na współczesną Koreę Południową - kraj, który za szybki rozwój gospodarczy płaci rozpadem więzi rodzinnych. Dodatkowym atutem jest niejednoznaczność postaci. Trudno jest zaszufladkować któregokolwiek z bohaterów: Kate skrywa mroczne sekrety z przeszłości, lecz na wyspie jest osobą oddaną grupie. Złośliwy i egoistyczny Sawyer miewa altruistyczne odruchy, John Locke jest zaś chodzącą zagadką. Tylko Jack jest jednoznacznie pozytywnym bohaterem -nieformalnym przywódcą rozbitków, który zawsze robi co należy, np. oddaje własną krew aby ratować rannego. Zdecydowanie w kolejnych seriach przy tej postaci scenarzyści będą mieli największe pole do popisu, chyba że zdecydują się doktora uśmiercić. Foto: Onet Bohaterowie serialu "Zagubieni" Tak dramatyczne i niespodziewane wolty nie są w "Zagubionych" niczym niezwykłym. Twórcy serialu Jeffrey Lieber, Abrams i Damon Lindelof wymyślili zupełnie nową strukturę telewizyjnego odcinka, dzięki której zdezorientowany widz jest nieustannie bombardowany nowymi faktami z życia bohaterów, oraz zaskakiwany tym, co dzieje się na wyspie. Każdy epizod "Zagubionych" rozpoczyna się tzw. "zimnym otwarciem" - nie ma żadnej czołówki, od razu lądujemy w samym centrum wydarzeń i dopiero po kilku niezwykle dramatycznych scenach z czarnego tła wyłania się rozmyty napis "Lost", któremu towarzyszy niepokojąca muzyka. Minimalistyczna czołówka kończy się równie szybko jak się zaczęła, a widzowie wrzucani są we flashbacki jednej z postaci, przeplatane dramatycznymi wydarzeniami rozgrywającymi się na wyspie. Zdarzenia te rzucają nowe światło na pierwsze sceny odcinka. W momencie kulminacyjnym epizod kończy się czarnymi kadrami, widz nie może uwierzyć zaś, że minęło już 45 minut. Umiejętne operowanie czasem to kolejna sprytna sztuczka Libera, Abramsa i Lindelofa. Każdy odcinek pokrywa się mniej więcej z jednym dniem pobytu na wyspie, podczas gdy po drugiej stronie szklanego ekranu czas się nie dłuży, ponieważ nierzadko to samo kluczowe wydarzenie pokazywane jest z perspektywy kilku osób, główną atrakcją wielu epizodów są zaś losy bohaterów przed katastrofą. Dzięki temu serialowi rozbitkowie podczas wyemitowanych w dwóch seriach 57 odcinków spędzili na tajemniczej wyspie zaledwie czterdzieści kilka dni. Doskonale zaprojektowany scenariusz, mnożące się w nieskończoność intrygi, ciekawi i atrakcyjni bohaterowie oraz świetne zdjęcia i tajemnicza, egzotyczna sceneria sprawiły, iż "Zagubieni" szybko stali się serialem kultowym. Siłę rażenia tej serii porównać można jedynie do "Z archiwum X", jednak przygody pary dzielnych agentów szybko odchodzą w niepamięć przy odysei pasażerów ocalałych z katastrofy lotu 811. Foto: Onet Bohaterowie serialu "Zagubieni" Wykreowana w "Zagubionych" nowa mitologia szybko zyskała rzesze licznych fanów i samozwańczych badaczy, którzy zaludniają internetowe fora wymieniając się hipotezami i rewelacjami na temat najdrobniejszego nawet szczegółu. Zainteresowanie serialem podsycają jego producenci wypuszczając na rynek kolejne produkty eksplorujące uniwersum "Zagubionych". Na amerykańskim, a także polskim rynku wydawniczym ukazały się trzy inspirowane serią książki, opowiadające o losach trzech spośród 48 ocalałych. Nic jednak nie służy tak dobrze szerzeniu nowego kultu jak nowe media. Stacja ABC sponsoruje wiele stron internetowych poświęconych "Zagubionym", jak choćby forum "The Fuselage", czy grę sieciową "The Lost Experience". W roku 2007 planowana jest premiera nowej, specjalnej serii mini-odcinków "Lost Video Diaries" przeznaczonych do oglądania na telefonach komórkowych. Również fani gier wideo nie będą musieli rozstawać się z serialem "Zagubieni" oddając się swojej ulubionej rozrywce. W 2007 roku firma Ubisoft ma wypuścić na rynek grę "Lost" w wersjach na komputery i na konsole. Gra planszowa o takim tytule ukazała się 7 sierpnia 2006, w niedalekiej przyszłości doczekamy się również figurek, oraz gry na telefony komórkowe. "Zagubieni" podbijają świat nowych mediów, nie zapominając jednak o "starych". W Stanach Zjednoczonych 4 października 2006 rozpocznie się emisja trzeciej serii, złożonej z 23 odcinków podzielonych na dwa bloki. Blok pierwszy złożony z sześciu epizodów Amerykanie obejrzą jesienią, emisja dalszych 17 rozpocznie się zaś w lutym 2007. W TVP1 kończy się właśnie powtórka pierwszej serii, w czwartek - 7 września - rozpocznie się zaś emisja serii drugiej "Zagubionych", którą mogli już zobaczyć posiadacze kanału AXN. Tym ostatnim pozostaje niestety długie wyczekiwanie na sprowadzenie z USA nowych odcinków "Zagubionych" lub oglądanie dodatków z DVD, które właśnie ukazało się na polskim rynku. Ci, których nie interesują powtórki lub dodatki, skazani są na telewizyjny odwyk, ponieważ prócz przygód Mostowiaków, Lubiczów i Burskich nic nowego się w telewizji nie szykuje. Jednym z najpopularniejszych filmów survivalowych, który automatycznie staje przed oczami, gdy myślimy o tym gatunku, jest Cast Away – poza światem Roberta Zemeckisa. Niezwykły film, do którego zdjęcia trwały przez dwa lata – wszystko po to, aby wcielający się w mężczyznę walczącego o przetrwanie na bezludnej wyspie Tom Hanks miał czas na zrzucenie ponad dwudziestu kilogramów. Niezwykły również dlatego, że był czymś więcej niż tylko efektownie nakręconą współczesną wariacją na temat historii Robinsona Crusoe, ale także wyjątkową refleksją nad znaczeniem czasu i więzi z drugim człowiekiem w świecie, który prze coraz bardziej do przodu. Przypominamy dziesięć innych uznanych filmów, w których twórcom udało się połączyć aspekt walki o przetrwanie z rozważaniami na temat świata i ludzkiej natury. Życie Pi (2012), reż. Ang Lee Szesnastoletni Pi przeprowadza się z rodziną z Indii do Kanady, lecz pewnej nocy ich statek tonie podczas sztormu. Chłopak ledwo uchodzi z życiem, a rankiem budzi się na szalupie ratunkowej w towarzystwie rannej zebry, markotnego orangutana, krwiożerczej hieny i… enigmatycznego tygrysa bengalskiego. Rozpoczyna się walka o przetrwanie, w trakcie której młody protagonista nie tylko musi wejść w niełatwą symbiozę z drapieżcą, ale też odkrywa wiele wyjątkowych miejsc, takich jak mięsożerna wyspa. W powieści Yanna Martela, której film jest ekranizacją, survival jest zdecydowanie bardziej obrazowy, pełen scen przemocy oraz śmierci, a przez to oczywiście prawdziwszy, jednakże trudno wymagać krwi i flaków od skierowanej do masowego widza produkcji za ponad sto milionów dolarów. Lee nakręcił zabarwiony religijną refleksją baśniowy survival skupiający się na wyobraźni i potrzebach duchowych bohatera. Przetrwanie (2011), reż. Joe Carnahan W Przetrwaniu obserwujemy survival pełną gębą, bo głównymi bohaterami są nafciarze, którzy po katastrofie transportującego ich do domów samolotu są zmuszeni walczyć o przetrwanie pośród śnieżnej pustyni alaskańskiej dziczy. Prowadzeni przez bezkompromisowego myśliwego, który chronił ich wcześniej przed zakusami wilków, twardzi ponad miarę mężczyźni, którzy z niejednego pieca chleb jedli, zaczynają powoli pękać. Niektórym ta katorżnicza przygoda wśród oślepiającej bieli pozwala pogodzić się ze śmiercią i życiem pełnym błędów, innych zmusza do egzystencjalnych refleksji na temat istnienia Boga, ale każda z postaci przechodzi jakąś przemianę. Na dodatek śladem rozbitków podąża wataha wilków, które nie życzą sobie kolejnej ingerencji człowieka w ich naturalny świat. Filozoficzny survival, który ucierpiał przez promocję sugerującą, że to B-klasowy slasher, w którym Liam Neeson walczy ze złowieszczymi wilkami. 127 godzin (2010), reż. Danny Boyle Z lodowatej Alaski przenosimy się do spalonego słońcem kanionu w stanie Utah, w którym Aron Ralston zostaje uwięziony przez głaz. Z prawą rękę zablokowaną przez naturalną przeszkodę, której nie jest w stanie ruszyć, mężczyzna uświadamia sobie, że w swej młodzieńczej arogancji nie powiedział nikomu, gdzie się wybiera. Zdany tylko na siebie, rozpoczyna desperacką walkę o przetrwanie. Dłubie w kamieniu kieszonkowym nożem, wymyśla rozmaite metody poruszenia głazem, racjonuje prowiant, a gdy kończy mu się woda pitna, jest zmuszony do nawadniania organizmu własnym moczem. Prowadzi też wideo-dziennik, rejestrując refleksje, sukcesy i porażki za pomocą kamery ręcznej, którą zamierzał celebrować swą sprawność fizyczną i wytrzymałość. Z czasem zaczyna tracić nadzieję na ratunek, a także halucynować. Oparta na prawdziwej historii opowieść o harcie ludzkiego ducha, która wielu widzów skłoniła do zmiany swego stylu życia. Wszystko stracone (2013), reż. Chandor Ralston mógł chociaż liczyć na stały grunt pod nogami, jak również warunki pogodowe, dzięki którym miał czas na przemyślenia. Protagonista Wszystko stracone, bezimienny żeglarz walczący o przetrwanie gdzieś na Oceanie Indyjskim, nie może pozwolić sobie na jakiekolwiek refleksje, musi bowiem reagować nieustannie na nadchodzące z każdej strony zagrożenia. Jego łódź została uszkodzona przez dryfujący kontener, padła nawigacja, radio nie działa, ocean z kolei bezlitośnie kołysze, przewraca i zsyła zdradzieckie sztormy. W pewnym sensie film przedstawia survival w stanie czystym, bowiem Chandor opowiada swą historię przede wszystkim obrazem, zaś grający żeglarza Robert Redford, jedyny aktor na ekranie, wypowiada przez półtorej godziny czasu trwania zaledwie pięćdziesiąt jeden słów, z czego większość w momencie, gdy czyta w myślach list napisany w chwili zwątpienia do wszystkich, których będzie mu brakowało. Intensywne kino. Marsjanin (2015), reż. Ridley Scott Prawda jest natomiast taka, że zdecydowanie gorzej od ścierającego się desperacko z kaprysami oceanu mężczyzny miał Mark Watney. Nieporównywalnie gorzej, bowiem astronauta zostaje zmuszony przez okrutną burzę piaskową do walki o przetrwanie na innej planecie. Jak przeżyć w zdrowiu fizycznym i psychicznym na niezbadanym dotąd choćby w minimalnym stopniu Marsie? Jak nie stracić całej nadziei, mając do dyspozycji trochę przestrzeni z ziemską atmosferą, dwa łaziki, panele słoneczne oraz wodę i prowiant, które po precyzyjnym racjonowaniu podtrzymają go przy życiu przez około trzystu dni, podczas gry ratunek przyjdzie najwcześniej za prawie dwa lata? Watney jednak nie zamierza się poddawać, a że jest wyjątkowo kreatywnym i dowcipnym inżynierem mechanikiem oraz botanikiem, zaczyna wymyślać i z miejsca testować różne metody przetrwania, w tym ciekawie pomyślaną hodowlę ziemniaków na bazie „ludzkiego” nawozu. Zjawa (2015), reż. Alejandro Gonzalez Iñárritu Wraz ze Zjawą wracamy nie tylko na Ziemię, ale także do królestwa śniegu, mrozu i lodu. Pozostawiony na śmierć przez kompanów XIX-wieczny traper Hugh Glass walczy zarówno o przetrwanie, jak i o możliwość dokonania krwawej zemsty na mężczyźnie, przez którego chciwość musi czołgać się pół-żywy przez białe pustkowia, żywiąc się tylko tym, co znajdzie w zamrożonej ziemi. Glass ma na dodatek za sobą brutalne starcie z niedźwiedziem grizzly, który poturbował go tak mocno, że mężczyzna będzie do końca życia odczuwał skutki ataku. Zjawa zasłynęła w świadomości widzów zarówno realizacyjną starannością (większość zdjęć powstała przy świetle naturalnym, aby nie tworzyć wrażenia filmowej sztuczności), jak i bezprecedensową jak na współczesne Hollywood współpracą ze rdzennymi mieszkańcami Ameryki Północnej. A także iście bezkompromisowym przedstawieniem survivalu na łonie obojętnej natury. Gniew oceanu (2000), reż. Wolfgang Petersen Przenosimy się znowu na ocean, tym razem Atlantycki, by wziąć udział w ryzykownej wyprawie kutra połowowego „Andrea Gail” poza uczęszczane dotychczas szlaki, by ledwie łączący koniec z końcem rybacy mogli wrócić do portu z pełnym załadunkiem złowionych ryb. Problem w tym, że bohaterowie, twardzi i nieprzejednani ludzie morza, trafiają w drodze powrotnej na huragan, który okazuje się być sztormem stulecia. Rozpoczyna się straceńcza walka dzielnej załogi kutra o przetrwanie w starciu z atakującym z każdej możliwej strony żywiołem. Woda jest wszędzie. Ludzie dokonują prawdziwych cudów, by wyjść z tego cało, lecz z każdą chwilą ocean staje się coraz potężniejszy. Oparty na faktach film, który zasłynął z uderzająco realistycznych jak na tamte czasy efektów dźwiękowych oraz specjalnych. Reżyser przenosi publiczność w sam środek dramatycznych wydarzeń, sprawiając, że niejeden widz odczuwa po seansie chorobę morską. Lekcja przetrwania (1997), reż. Lee Tamahori Wracamy na surowe tereny Alaski, jednakże w Lekcji przetrwania survival przybiera nieco inny kształt niż w pozostałych opisywanych w zestawieniu filmach. Bohaterami są dwaj uwięzieni po katastrofie samolotu w dziczy mężczyźni, którzy nie mogą darzyć się zaufaniem. Jednym z nich jest bowiem ekscentryczny miliarder, który podejrzewa, że jego młoda i powabna żona-modelka zdradza go z uznanym fotografem, zaś drugim – rzeczony fotograf, który nie jest pewien, czy jego kompan rzeczywiście wierzy, że ten przyprawia mu bezczelnie rogi. Obaj zmierzają w kierunku cywilizacji, bacznie się obserwując, a całą sprawę komplikuje fakt, że ich śladem podąża pewien wygłodzony niedźwiedź, z którym będą musieli się w pewnym momencie zmierzyć. Survival to iście hollywoodzki, bo oparty na schematycznych zwrotach akcji, lecz trudno odmówić filmowi przepięknych lokacji oraz pewnego staromodnego uroku „kinowej przygody większej niż życie”. Robinson Crusoe (1997), reż. Rod Hardy, George T. Miller W zestawieniu filmów opowiadających różne historie walki o przetrwanie nie mogło zabraknąć przynajmniej jednej kinowej wersji Przypadków Robinsona Crusoe, proponujemy zatem nieco zakurzoną produkcję z Piercem Brosnanem w tytułowej roli. Do pisarza Daniela Defoe przybywa Robinson Crusoe i opowiada mu dramatyczną historię swego cudownego ocalenia po katastrofie statku, którym uciekł z Wielkiej Brytanii. A także pobytu na wyspie, która okazała się bezludna jedynie pozornie, bowiem natrafił na niej na plemię składające ofiary z ludzi. Robinson wyjaśnia, jak uratował życie czarnoskóremu mężczyźnie, którego nazwał Piętaszkiem, a który stał się jego przyjacielem, tłumaczy też, w jaki sposób wrócił do „cywilizowanego świata”. Film Hardy’ego i Millera (warto podkreślić, że nie jest to ten sam George Miller, który nakręcił Mad Maxa) jest dość luźną ekranizacją, jednak sprawdza się jako interesująca przygodowa opowieść. Wyprawa Kon-Tiki (2012), reż. Espen Sandberg, Joachim Rønning Ostatnią pozycją naszego zestawienia jest niezwykle inspirująca europejska koprodukcja. Opowiada w efektownym filmowym wydaniu ekscytującą historię prawdziwej transoceanicznej wyprawy pod wodzą norweskiego etnografa Thora Heyerdahla, który wyruszył razem z kilkoma śmiałkami w podróż, aby udowodnić postawioną tezę, że ludność Polinezji wywodzi się z Ameryki Południowej. Kilka tysięcy mil morskich żeglugi, narowisty ocean, ekstremalne sztormy, węszące w pobliżu rekiny, zaś nasi bohaterowie płyną na ogromnej tratwie zbudowanej takimi samymi metodami, jakimi tratwy budowano ponad półtora tysiąca lat wcześniej. Jakby tego było mało, prowodyr ekspedycji przyznaje, że nie umie pływać, a napędza go naukowa ciekawość i jakaś forma sprawiedliwości dziejowej. Wyjątkowo pięknie nakręcone kino przygodowe z ogromnym ładunkiem patosu i survivalowego dramatu, które naprawdę warto poznać. Dziennikarz, tłumacz, kinofil, stały współpracownik festiwalu Camerimage. Nic, co audiowizualne, nie jest mu obce, najbardziej ceni sobie jednak projekty filmowe i serialowe, które odważnie przekraczają komercyjne i autorskie granice. Nie pogardzi też otwierającym oczy dokumentem.